Wydawałoby się, że temat zombie, został już wyczerpany, a nowe produkcje, zarówno książki jak i filmy są, tylko powielane, też tak myślałem, dopóki nie przeczytałem Szczurów Wrocławia...
Powieść, rozgrywa się, w Sierpniu roku 1963, w tym czasie, we
Wrocławiu panuje epidemia czarnej ospy, do izolatorium zostają
zwożeni kolejni ludzie. Milicjanci pilnujący izolatorium na Psim
Polu, są świadkami, dziwnych incydentów ,,odmienieni",
zaczynają atakować personel medyczny.
Do Komendy Wojewódzkiej, docierają kolejne, sygnały o zmartwychwstałych napastnikach,.Sztab kryzysowy zmuszony jest podjąć działania.
Do walki z epidemią zostają wysłani, funkcjonariusze KBW i ZOMO, rozkaz jest prosty, opanować sytuacje
W powieści, nie ma głównego bohatera, panuje w niej, chaos i czasem ciężko, jest zorientować się kto jest kto. Akcję, widzimy z różnych perspektyw, zarówno oczami mieszkańców, jak i służb, które rozpoczynają walkę z zombie. Autor na kartach powieści, uśmierca swoich fanów, których wybrał w Facebookowym losowaniu.
Ogromnym, plusem, jest opisany świat, naszych dziadków, rok 63', nie ma tu centrum szybkiego reagowania, nowoczesnej ,,zachodniej" technologi, oraz tego wszystkiego, co pokazują najnowsze powieści o zombie. Autorowi udało się pokazać ,,Polską mentalność" .
Jest to, podróż sentymentalna do czasów obskurnego, siermiężnego i cuchnącego bimbrem PRL-u, który stanowi klimatyczne tło zmagań żołnierzy i zomowców z hordami nieumarłych.
Jedną z największych zalet powieści, jest to, że, autor pokazuje nam początek, pierwsze 12-godzin.
Sam pomysł na zombie, jest bardzo dobry, nie są to typowe wolne stwory, które można powalić, jednym ciosem, więcej wam nie zdradzę, musicie sami przeczytać
Do Komendy Wojewódzkiej, docierają kolejne, sygnały o zmartwychwstałych napastnikach,.Sztab kryzysowy zmuszony jest podjąć działania.
Do walki z epidemią zostają wysłani, funkcjonariusze KBW i ZOMO, rozkaz jest prosty, opanować sytuacje
W powieści, nie ma głównego bohatera, panuje w niej, chaos i czasem ciężko, jest zorientować się kto jest kto. Akcję, widzimy z różnych perspektyw, zarówno oczami mieszkańców, jak i służb, które rozpoczynają walkę z zombie. Autor na kartach powieści, uśmierca swoich fanów, których wybrał w Facebookowym losowaniu.
Ogromnym, plusem, jest opisany świat, naszych dziadków, rok 63', nie ma tu centrum szybkiego reagowania, nowoczesnej ,,zachodniej" technologi, oraz tego wszystkiego, co pokazują najnowsze powieści o zombie. Autorowi udało się pokazać ,,Polską mentalność" .
Jest to, podróż sentymentalna do czasów obskurnego, siermiężnego i cuchnącego bimbrem PRL-u, który stanowi klimatyczne tło zmagań żołnierzy i zomowców z hordami nieumarłych.
Jedną z największych zalet powieści, jest to, że, autor pokazuje nam początek, pierwsze 12-godzin.
Sam pomysł na zombie, jest bardzo dobry, nie są to typowe wolne stwory, które można powalić, jednym ciosem, więcej wam nie zdradzę, musicie sami przeczytać
Książka, trzyma w napięciu, od pierwszej strony do ostatniego
słowa, pochłonięta w 48 godzin
Podsumowując
Szczury Wrocławia, to powiew świeżości na rynku książek o zombie. Krwawa, szczera, wręcz idealna. Szczury Wrocławia, są Polskim odpowiednikiem World Wraz Z.
Podsumowując
Szczury Wrocławia, to powiew świeżości na rynku książek o zombie. Krwawa, szczera, wręcz idealna. Szczury Wrocławia, są Polskim odpowiednikiem World Wraz Z.
Moja ocena to 8,5/10
Recenzował Mariusz Morawski
Recenzował Mariusz Morawski

Świetna recenzja, ale to chyba książka nie dla mnie :/
OdpowiedzUsuń