niedziela, 4 października 2015

[Recenzja] Tullio Avoledo- Uniwersum Metro 2033 Korzenie Niebios

Dziwnie jest poruszać się w otwartej przestrzeni. Żyję od tak dawna pod ziemią, że chyba doznałbym szoku pod rozgwieżdżonym niebem.


Książki z serii Uniwersum Metro 2033, opowiadają losy ludzi, którym udało się, przeżyć wojnę nuklearną, część z nich schowała się w Metrze, część w Schronach, a ci którzy mieli odrobinę (nie)szczęścia, w Fortyfikacjach.

Głównym bohaterem i narratorem, powieści jest Ksiądz John Daniels, zamieszkuje on wraz z Ocalałymi, Katakumby Świętego Kaliksta. Katakumby podlegają, kościołowi, a, przywódcą enklawy jest Kardynał Karmeling, a o bezpieczeństwo dba, elitarna Gwardia Szwajcarska.

Tullio Avoledo, jest bezwzględny, postnuklearna Italia, jest okupiona, bólem, cierpieniem i łzami. Autor, co jakiś czas, ,,strzela nam z liścia", przez co moment kulminacyjny, aż tak nas nie dziwi, nie wywiera takiej presji,

Książka jest pisana schematem, jest misja->dostaje ją niemota, wyruszają, z nim komandosi->powoli giną->główny Bohater cierpi->Przechodzi, gwałtowną przemianę.
To mnie właśnie w tej powieści boli, zmarnowany potencjał.

Powieść porusza bardzo trudny temat, mianowicie, religię w postapokaliptycznym świecie. Gwardziści wyznają, kult mitry. Ludzie wierzą, w zabobony, wszelakiej maści amulety, zjawiska, itd.

Akcja, jest wartka i szybka, jednak książkę czyta się, powoli.

Postacie, są dobrze wykreowane, Gwardziści z nutą tajemniczości, sam Ojciec Daniels, jest postacią z krwi i kości, tylko on mi zapadł w pamięć.

Podsumowując
Korzenie Niebios, nie są książką łatwą, świat wykreowany przez autora jest prawdziwy, tylko do pewnego momentu, im dalej w las tym gorzej. Książkę polecam osobom o silnych nerwach, oraz tym którzy znają, świat Uniwersum.

Moja ocena to 6,5/10
Recenzował Mariusz Morawski

1 komentarz: